Brak odczuwanej bliskości Boga nie oznacza automatycznie, że modlitwa nie ma sensu. Możesz trwać przy prostej formie, uczciwie nazwać swoje doświadczenie i nie oceniać całej wiary na podstawie jednego nastroju.
Uczucia nie są jedyną miarą modlitwy
Czasem modlitwie towarzyszą pokój i radość, a innym razem zmęczenie, pustka lub obojętność. Nie da się wywołać uczuć samą decyzją. Możesz jednak zdecydować, by na chwilę zatrzymać się przed Bogiem i powiedzieć Mu prawdę o tym, co przeżywasz.
Nie porównuj każdej modlitwy z wyjątkowym doświadczeniem sprzed lat ani z czyjąś opowieścią. Powrót do zwykłego tekstu bez szczególnych wzruszeń nie musi być krokiem wstecz. Nie trzeba także udawać wdzięczności lub zachwytu, jeśli teraz trudno je odczuć.
Czym jest oschłość na modlitwie?
Katechizm opisuje oschłość jako trudność, w której człowiek nie znajduje smaku w myślach i uczuciach związanych z modlitwą (KKK 2731). Wskazuje wtedy na znaczenie wiary i wierności. Samo to doświadczenie nie pozwala jednak rozpoznać przyczyny każdego kryzysu.
Nie należy automatycznie nazywać pustki znakiem szczególnej dojrzałości ani dowodem winy. Znaczenie mogą mieć też zmęczenie, napięcie i zwyczajna sytuacja życiowa. Bez znajomości konkretnej osoby nie da się uczciwie nadać jej doświadczeniu jednej duchowej etykiety.

Co możesz zrobić dzisiaj?
Wybierz krótki tekst, np. Ojcze nasz, i odmów go spokojnie. Nie sprawdzaj po każdym zdaniu, czy uczucie już się pojawiło. Możesz także pozostać przez chwilę w ciszy i powierzyć Bogu swoją bezradność.
Pomocą do rozważenia mogą być słowa św. Teresy z Ávili „Niech nic cię nie trwoży”. Nie są one obietnicą natychmiastowej zmiany samopoczucia, lecz zaproszeniem do zaufania.
Czy trzeba zmienić całą formę modlitwy?
Nie podejmuj wszystkich decyzji pod wpływem jednego trudnego wieczoru. Możesz najpierw uprościć plan, wybrać bardziej odpowiednią porę i zadbać o odpoczynek. Ciągłe szukanie silniejszego przeżycia potrafi jeszcze bardziej zmęczyć.
Z drugiej strony nie trzeba trwać przy nierealnym programie tylko dlatego, że kiedyś przynosił pociechę. Przyjrzyj się swojej praktyce spokojnie: czy modlitwa jest możliwa do podjęcia, czy pozwala mówić szczerze i czy nie stała się wyłącznie pośpiesznym wykonaniem zadania.
Kiedy warto porozmawiać z kimś o trudnościach?
Jeśli doświadczenie trwa i budzi wiele pytań, rozmowa z zaufanym duszpasterzem lub kierownikiem duchowym może pomóc je uporządkować. Nie musisz samodzielnie wyjaśniać wszystkiego od razu. Modlitwa i rozmowa z drugim człowiekiem mogą się uzupełniać.
Gdy główną trudnością są uciekające myśli, skorzystaj z osobnego tekstu o rozproszeniach na modlitwie. Warto rozróżnić brak emocji od problemu ze skupieniem, choć mogą występować razem.






